Miałem olać, ale co mi tam. W zeszłym roku trafiliśmy przez przypadek i za darmo, więc mi to dyndało, w tym roku wybraliśmy się z własnej kieszeni i głównie ze względu na The Chemical Brothers.
Ale zacznę od 30 Seconds To Mars.
Po pierwsze z tym co robili na pierwszej płycie (niestety) nie mają aktualnie nic wspólnego (to co robią aktualnie pewnie się lepiej sprzedaje ;p), zresztą o ile pamiętam nic też z pierwszej płyty nie zagrali (jestem to w stanie zrozumieć - pewnie ludzie średnio by się do tego bawili).
Druga rzecz, Jared Leto słabo wypada na żywo. Zachowanie na scenie wypada sztucznie i nieprzekonywująco. Wokalnie wypada słabo, kolejny raz miałem szansę się przekonać co studio jest w stanie zrobić. Już widzę ten tłum dziewcząt rzucający się na mnie z pazurami, ale taka jest prawda ;P.
IMO jednym z kawałków, które nieźle wypadły było zagrane akustycznie "The Story".
Jeśli chodzi o Chemicali…
Mam nieodparte wrażenie że było sporo osób, które znają ich (tylko) z 'popularnych' kawałków.
Zainteresowani wiedzą, że Chemicale robią show, sporo osób stało zupełnie zahipnotyzowanych, rozumiem.
Nie rozumiem tylko, w jakim tylko celu osoby te parły do przodu, dzięki temu
Ci którzy chcieli się bawić nie mogli się ani przedostać na przód, ani też bawić, bo jak tu się bawić,
jak ludzie wokół stoją? (Pomijam karków którzy stali i zupełnie NIC nie było ich w stanie ruszyć).
Basy, to chyba było "Under the influence", to był niezły test wytrzymałości dla wszystkich :].
gim.org.pl is down








