W odniesieniu do Helsinek, najlepsza rzecz jaką można kupić w Finlandii...

;)

Michał 'GiM' Spadliński


by Daniel Abraham for free @issuu or @POD Castle.
No i koniec.
Zdaje się, że od XP 'Save As' i 'Open' pamiętają folder, gdzie ostatnio się pracowało. Jest to dość irytujące w z zachowaniem, do którego większość się chyba przyzwyczaiła, gdzie dialogi te startują w aktualnym katalogu.
Żeby to zmienić w Viście, wystarczy odebrać sobie prawa do odczytu klucza: HKCU\Software\Microsoft\Windows\CurrentVersion\Explorer\comDlg32\LastVisitedPidlMRU. To pewnie nie jest najlepszy sposób, ale dla aplikacji z których korzystam DZIAŁA :P
Zastanawiam się, dlaczego nie wygooglałem tego wcześniej: Speed up powershell startup
Nie wiem czy da się to zrobić, jakoś prościej, w każdym razie znalazłem takie fajne coś: google calendar week numbers
Każdy problem ma rozwiązanie,
jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu, nie ma problemu
Ej, człowieku to jest przecież jakiś horror,
to nie tędy dróżka, jeśli chcesz żeby jakaś fróźka
poszła z tobą do ee kina
Do zapamiętania:
PS> $env:path
PS> $env:path = $env:path + ";c:\blah"
W odniesieniu do Helsinek, najlepsza rzecz jaką można kupić w Finlandii...

;)
Nie piszę, bo za bardzo nie mam o czym.
To co robię dla siebie, nie jest warte opisywania, a z opisywania tego co robię w pracy, kilka osób mogłoby być niezadowolonych.
Obiecałem sobię, że opiszę dwie książki, ale zwlekam z tym tak od marca i jeszcze pewnie trochę pozwlekam.
Z bardziej personalnych: na początku maja byłem w Prypeci/Czarnobylu ze strefazero.org.
Potem na Słowacji na firmowej imprezie, która zwie się Zranica (czyt: Wyżerka :)).
No i na koniec byłem w Helsinkach na CARO. Są slajdy, interesujących oczywiście nie ma :>
Póki co fotek z 3 wypraw jeszcze nie wrzucałem, jakieś pewnie wrzucę kiedyśtam, gdzieśtam.
P.S. Na confidence było 1337 crackme (no patching ofc): http://2010.confidence.org.pl/esetcrackme.exe
O avatarze na joggerze pisało już co najmniej kilka osób.
Właściwie przez przypadek byłem na avatarze 2 razy, w sumie nie miałem ochoty na ten temat pisać, ale niech mi tam.
Poniekąd skłonił mnie do tego wpis koniczynka. Nie zamierzam pisać o fabule, bo chyba nikt nie wybiera(ł) się na ten film z myślą o fabule :>.
Kilka moich subiektywnych spostrzeżeń:
Chyba tyle ode mnie, z rzeczy mniej znaczących, imo okulary w CC wygodniejsze
niż te w imaxie ;)
P.S. W Krk cena biletów do imaxa i do CC jest identyczna.
Po co nam 460 posłów?
Poseł zawodowy zarabia jakieś 7.5 kpln netto + nieopodatkowana dieta jakieś 2.5 kpln.
Posłowie zawodowi stanowią jakieś 30% całości, jeśli policzyć średnio 6kpln na posła
szybka kalkulacja daje:
6000 * 230 * 12 = 16_560_000
Czyli pi/drzwi, jeśli zmniejszyć liczbę posłów o połowę, mamy oszczędność ok 16 milionów rocznie (należy mieć na uwadze, że to jedynie szacowanie).
Nie jest to jakaś wielka kwota, ale nie jest też jakoś specjalnie mała.
No więc ponownie: po co nam tylu posłów?
P.S. Temat na osobny wpis. Aktualnie nie dostajemy w wersji drukowanej raportów RMUA. Spojrzałem ostatnio na owe raporty i krew mnie zalewa.
Czy nastaną kiedyś takie cudowne czasy, że pozbędziemy się tego reliktu PRL.
Szczerze nie chce mi się na ten temat pisać osobnego wpisu, bo mógbłym zacząć bluzgać na prawo i lewo (a mam zadatki na szewca :P).
Święta spędzam w domu, przyjechała siostra z siostrzeńcami, którzy oglądali wieczorem wieczorynkę :-]
Ja również oglądałem i bardzo się cieszę, bo miałem szansę zobaczyć bardzo ciekawą rodzimą produkcję Studia Filmów Animowanych w Poznaniu (z ubiegłego roku).
Ciekawą, z powodu zalatującego steampunkiem klimatu. Na tej stronie mozecie obejrzeć sobie kilka screenshotów.
Fajnie by było, gdyby dało się to gdzieś kupić na płytce/ściągnąć za opłatą/dostać w jakikolwiek inny sposób.
Przyszła mi koszulka z treasure hunta.
Nie, nie umarłem. Obroniłem się w lipcu, od września pracuję.
Praca i mała przeprowadzka (oraz fakt, poświęcam czas na oglądnie różnych rzeczy (n.p całej serii Death Note - btw: rządzi rulezem)) sprawiły, że nie miałem czasu, żeby napisać tu coś większego.
Tyle w ramach newsów, bez odbioru.
Powiem tak, kto jeszcze nie był w kinie - BIEGIEM. Kto widział wcześniej na komputerze - niech żałuje.
Ostatnio przeczytałem m.in. dwie książki Roberta McLiam Wilsona. "Zaułek łgarza" (Ripley Bogle) oraz Ulicę Marzycieli (Eureka Street).
Na Wilsona nadziałem się po raz pierwszy jakieś 4 lata temu, zacząłem wówczas czytać Zaułek Łgarza, lecz niestety nie dane mi było jej skończyć.
Obie są przepełnione cynizmem i ironią (Zaułek bardziej). Ulica Marzycieli, pomimo panującego terroru (rzecz dzieje się w Belfaście), jest pogodniejsza, jednak Zaułek przypadł mi się bardziej do gustu.
Zaułek Łgarza to opowiedziana w pierwszej osobie, w ciągu czterech dni historia bezdomnego (Ripleya Bogle). W ciągu owych czterech dni podróżujemy z nim ulicami i dzielnicami Londynu, w międzyczasie opowiada on różne wydarzenia ze swojego życia.
Ulica marzycieli to historia dwóch przyjaciół około trzydziestki Jake'a i Miśka. Książka jest o marzeniach, o miłości (mówi o tym już w pierwszym zdaniu), o Belfaście i żyjących tam ludziach. Książka jest ciekawie napisana. Kiedy dotyczy Jake'a narracja jest w pierwszej osobie, kiedy Miśka w trzeciej (Jake jest wówczas również opisywany z punktu widzenia osoby trzeciej).
btw: kojarzy ktoś z Porachunków (Lock, Stock and Two Smoking Barells), jak Tom przedstawia pomysł zarabiania na wibratorach? To pomysł lekko przerobiony z książki Wilsona ;)
Podoba mi się styl Wilsona.
Nie chcę i nie miałem zamiaru pisać tu recenzji tych książek, bo nie lubię spoilować (Z tego też względu z wyjątkiem tytułu wpisu, nie ma żadnych cytatów). Jak ktoś lubi recenzje, to sobie wygoogla (btw: trafiłem na niepochlebną recenzję Zaułka Łgarza, oczywiście zupełnie się z nią nie zgadzam, ale świadczyć to może jedynie o różnicy w gustach :P).
Zachęcam do przeczytania.
Przez grudzień i styczeń nie miałem czasu pisać na jogga. Nie obiecuję poprawy. Najprawdopodobniej wpisy będą się pojawiały coraz rzadziej.
Promotor chciał przed świętami otrzymać rozdział pracy. Więc przez grudzień siedziałem głównie nad tym. Nie udało mi się napisać rozdziału, nawet nie powiedziałbym, że pół rozdziału ;/.
Przez styczeń zajmowałem się implementowaniem pewnego protokołu (sieciowego) na zajęcia (nie skończyłem i raczej wątpię czy kiedyś do tego wrócę :/) i innymi zaliczeniami (4 maszyny wirtualne na VirtualBox, lap raczej średnio to dźwiga ;), btw: yzzuf: thx za wzmiankę o VirtualBoxie)
A zapomniałbym dodać, w zeszłym tygodniu odbyły się ostatnie warsztaty Team0xf, dotyczyły metaprogramowania w D (Generici w Javie to przy metaprogramowaniu w D pestka :P). Na stronie warsztatów powinna się pojawić wkrótce reszta nagrań.
Tyle na dzisiaj, czołem :)
Niesamowita, magiczna, przerażająca i wciągająca książka, autorstwa Otfrieda Preusslera (nie wiedzieć czemu, na stronach polskich księgarni autorem książki jest Dreussler!). Jedna z bardziej niesamowitych książek mego dzieciństwa, pełna magii i okultyzmu. Nie wiem też dlaczego, ale w Polsce mało znana (alternatywny tutuł to Fantastyczny młyn). Żaden z moich znajomych zapytanych o nią, nie odpowiedział, że zna ;/.
Chłopiec o imieniu Krabat, pod wpływem głosów, które słyszy, trafia do młyna, gdzie zostaje jednym z czeladników.
Nie chcę spoilować, więc nie będe zdradzał fabuły.
Przypomniało mi się o niej, gdyż dzisiaj buszując po internecie,
przez przypadek trafiłem na jej stronę na imdb. Okazuje się, że Niemcy chcą ją zekranizować. Na Filmwebie też już jest gotowe miejsce.
Książka była już kiedyś zekranizowana w postaci bajki, chyba nawet w dwóch różnych wersjach, jednak bajki zupelnie nie oddają klimatu tej książki. Na youtube można znaleźć fragmenty jednej z nich, jednak odradzam oglądanie, gdyż są tam sceny z różnych momentów całości.
Zachęcam natomiast gorąco do jej przeczytania :)
P.S. Jeśli czytałeś/aś, to daj znać w komentarzach.
Pozdawałem egzaminy, udałem się na rozmowę do Alcatel-Lucent, dostałem się na praktyki. Na praktykach programuję (a przynajmniej na tyle na ile to możliwe). Na szczęście nie zmuszają mnie do modyfikacji ichniego softu. Ostatnie 4 tygodnie, wprowadzałem modyfikacje do servera OpenLDAPa. Zmian jest zaledwie 400 linii, ale oprócz tego musiałem sporo 'pobocznych' rzeczy przygotować.
Właściwie nie mam wiele czasu, stąd ostatnio tak mało notek. Mam plan na pewną serię notek, ale nie wiem czy znajdę czas i nie wiem co z tego wyjdzie.
Doborowa obsada (Micheal Caine, Morgan Freeman, Rutger Hauer no i osoba, która w całym filmie podobała mi się najbardziej Gary Oldman (jako komisarz Gordon)), niezłe efekty, śliczne Gotham City (w sensie mroczne i brudne ;)). Fatalne, FATALNE, fatalne dialogi. Batmana zagrał Christian Bale (ten, który zagrał w Equilibrium), nie zachwycił, ale też nie był totalnie zły :>.
Batman Początek, to dość ciekawa odskocznia, po dwóch ostatnich częściach, które były 'na siłę' komiksowe (szczególnie najgorszy Batman jaki do tej pory powstał, czyli 'Batman & Robin'.
Reżyser chce nakręcić jeszcze jedną część (a potem pewnie jeszcze jedną i jeszcze jedną ;)) z Jokerem. W moim mniemaniu jest to totalna pomyłka, bo nikt nie jest w stanie przebić Nicholsona jako Jokera.
P.S. tak wiem, że mało na czasie ;).
Oczywiście wszyscy wiedzą, że jedynym złym na joggerze jest D4rky, a cała reszta to lipa :P
Na test trafiłem poprzez wpis u marsjannno.
Test jest tendencyjny, a pytania pierdołowate no i oczywiście wyszło mi, że jestem szatanistą, choć biorąc jakiekolwiek rozumienie tego terminu, ciężko mi się z tym zgodzić.
Buuu, właśnie robię ostatnią porcję Sumatra Mandheling, zapas się skończył.
Ziarna Sumatra Mandheling (nie, nie będe odmieniał, bo jakoś brzydko wygląda), są raczej jasne (obrazek 1, obrazek 2), kawa po zmieleniu również. O ile się nie mylę,
jest tak dlatego, że nie powinno się jej zbytnio palić. Zmielona kawa, ma bardzo ładny aromat.
Mandheling daje ładną crèma (piankę powstałą przy parzeniu). Kawa nie ma zbyt ciemnego koloru, nie jest jednak przezroczysta.
Sumatra Mandheling ma delikatny (bez goryczy) smak, w porównaniu z innymi kawami, mało kwaśna (w porównaniu np z Robustą, właściwie nie kwaśna ;)). Aromat po zaparzeniu jest rózny od zmielonej kawy, nadal bardzo przyjemny i słodki.
Dodam jeszcze, że przez niektórych uznawana za jedną z najlepszych kaw (zapewne ze względu na smak i aromat).
Polecam, żałuję, że się skończyła, pewnie będe starał się uzupełnić zapas :-)
Byliśmy wczoraj, ze znajomymi na Apocalypto. Z racji tego, że nic o nim wcześniej nie czytałem, nie wiedziałem, o czym właściwie będzie (szczerze, spodziewałem się czegoś ciekawszego i lepszego).
Film dość brutalny, ale pewnie tak to wyglądało. Oprócz tego, że osadzony w scenerii Azteków i Majów, to nic specjalnego. Fabuła przewidywalna. Gibson pod płaszczykiem zagłady cywilizacji, pokazuje banalną historię na dodatek uwspółcześnioną w taki sposób, że możemy pomyśleć, "Zaraz, oni się wcale tak wiele od nas nie różnią". Ogólnie film strasznie zamerykanizowany.
Podobała mi się natomiast realizacja. To chyba tyle.
Chyba do większości dotarła już informacja o gwałcie (no bo jak to inaczej nazwać) na 14 letniej dziewczynie.
W Gazecie oraz w Naszym mieście pisano o 3 napastnikach, w onecie o pięciu.
Najpierw zastanawiałem się, co zrobiłbym na miejscu ojca tej dziewczyny.
Oczywiście najpierw na myśl przychodziły mi głównie mało wychowawcze metody:
powiesić, obiąć każdemu rękę albo przestrzelić kolana, wykastrować (to na pewno, może hormony by im nie skakały) (plus rodziców także).
Chyba ponad rok czasu temu, pierwszy raz spróbowałem owocu, który określa się u nas tymi nazwami.
Wikipedia twierdzi, że persymona występuje w dwóch odmianach, pestkowej i bezpestkowej i jeśli tak, to miałem chyba do czynienia z obiema i imho ta pestkowa była lepsza :) (a może po prostu bardziej dojrzała) (niedojrzała pestkowa persymona jest gorzka, ze względu na dużą ilość tanin, więc nie zraź się jeśli na taką natrafisz). Łacińską nazwę Diospyros można tłumaczyć jako boskie pożywienie i zgadzam się z tym :-).

Persymona jest bardzo słodka. O ile się nie mylę do Polski sprowadzane są z Grecji Izraela i chyba także z Rosji, nie wiem czy z innych państw też.
Po zakupie persymonę należy przechować kilka dni, żeby była mięciutka, można to przyśpieszyć wkładając ja na dwa dni do zamrażalnika, skórka ponoć wtedy sama odchodzi (sam nie próbowałem jeszcze tego sposobu, bo lodówka w akademiku ma za mały zamrażalnik i persymona nie chciała się tam zmieścić :D). Skórkę należy obrać, bo jest raczej twarda.
Persymona świetnie się nadaje do sałatek owocowych!
Cały ten wpis ma na celu zachęcić WAS do spróbowania, przy czym z tego co zauważyłem jednym smakuje, a innym wcale, raczej nie ma obojętności :).
Od jakiegoś czasu jestem w Toruniu. Zaczął się nowy semestr, nowe zajęcia.
Jako przedmioty do wyboru (oprócz obowiązkowych) wybrałem sobie Bazy Danych II oraz Wstęp do Sieci Neuroty^H^Hnowych ;-).
Na BDII póki co jesteśmy męczeni pythonem. Pierwsze moje wypociny, można jak zwykle znaleźć w uczelni. Dziś dowiedziałem się między innymi, że kolejność dziedziczenia ma znaczenie na nadpisywanie metod, ba nawet zostało nam wytłumaczone, dlaczego tak się dzieje, ale nie chce mi się malować ładnego rysunku ;-).
Na WdSN budujemy jak na razie proste sieci oparte o perceptrony i uczymy je algorytmem kieszonkowym (z zapadką lub bez) rozpoznawać zaszumione 'obrazy' (w moim przypadku matryce bitowe 6x6) cyferek.
Wredny perceptron nie chce się nauczyć ósemki, chociaż resztę rozpoznaje w 100%. Spróbowałem zrobić warstę rozproszoną (z N perceptronów i do niej oraz do wejścia dołączyć perceptron wyjściowy) i wówczas uczyć. Uczenie trwało dość sporo czasu (przerwałem), a i tak udawało mu się sklasyfikować poprawnie ca. 950 przypadków na zbiorze testowym 1000 próbek. Jutro mam czas, to spróbuję budować 'wieżę' perceptronów, zobaczymy czy sobie poradzi.
Jako przedmioty obowiązkowe mam też Podstawy Przetwarzania Sygnałów, Rachunek Prawdopodobieństwa i Statystyka Matematyczna (rozwinięcie tego co mieliśmy na Wstępie do Statystycznej Analizy Danych) oraz Logikę Matematyczną.
Obawiałem się, co też to będzie to ostatnie, jednak okazuje się, że jak na razie jest to przedmiot dość związany z Algebrą (ostatnio było o monoidach), do tego laborki z owego przedmiotu są dość przyjemne.
To tak w ramach skrótu co u mnie w nowym roku akademickim :).
Cytat z Rzepy (wizyta Kaczyńskiego w Izraelu), PIOTR ZYCHOWICZ:
"Izraelskich dziennikarzy interesowało również, 'w jaki sposób polski rząd zwalcza antysemityzm'. Lech Kaczyński podkreślił, że zjawisko to ma w Polsce charakter marginalny. Zapewnił, że Roman Giertych nie wygłasza antysemickich wypowiedzi, a sprawca napadu na rabina Schudricha został złapany i ukarany dziesięć razy surowiej, niż gdyby w podobny sposób zaatakował polskiego obywatela."
Uch nice, czyli prawo w naszym kaczystanie działa wybiórczo, więc moim zdaniem
nasz prezydent przyznał, że żyjemy w państwie bezprawia.
[P.S. Nie sprzyjam, żadnej, ale to żadnej partii politycznej, chociaż ostatnio zastanawiam się nad
Partią Piratów, bo nie widzę, żadnej sensownej
alternatywy na naszej przecudnej scenie politycznej]
Pochodzę z Oświęcimia, więc chcąc nie chcąc, wiem kim był Witold Pilecki (ulica zaraz przy muzeum nosi jego imię).
Tak w skrócie. Witold Pilecki dał się dobrowolnie złapać w łapance na ulicach Warszawy i trafił do K.L. Auschwitz. Był jednym z pierwszych więźniów, przekazał pierwsze wojskowe meldunki (były to jedne z pierwszych dowodów, że obozy są obozami koncentracyjnymi a nie obozami pracy) oraz szczegółowy raporty na temat K.L. Auschwitz dowódcom AK. Zorganizował ruch oporu wewnątrz obozu. Namawiał do zbrojnej napaści na obóz siłami AK. Zorganizował udaną ucieczkę z obozu.
Po przejęciu władzy przez komunistów był torturowany, osądzony, skazany i zgładzony (Pileckiego cechowało antykomunistyczne nastawienie).
Władze komunistyczne uczyniły z późniejszego premiera Cyrankiewicza (również więźnia obozu w Auschwitz) bohatera i jemu przypisywały stworzenie ruchu oporu.
Na 40 lat słuch o Pileckim zaginął, sam Cyrankiewicz blokował próby rehabilitacji ojca przez jego córkę. Rehabilitacja Pileckiego nastąpiła w 1990 (Cyrankiewicz zmarł w 1989).
Cały wpis jest spowodowany tym, że media nagle sobie 'przypomniały', że żył taki człowiek. Żołnierz, bohater i patriota.
Mimo, że rehabilitacja miała miejsce w 1990, przez czas rządów ex-prezydenta K. media nie zrobiły nic, by przywrócić dobre imię rotmistrza Pileckiego...
OT: Miałem małą przerwę i będe się starał nadrobić zaległości we wpisach.
A i nie cierpię, kiedy młodzi ludzie, którzy najczęściej nie mają pojęcia o minionych czasach, wypowiadają się, 'jak to dobrze było w komunie'.
Jeszcze gorsze, że nasz obecny Jedyny i Słuszny zmierza w podobnym kierunku...
W trakcie podróży (pociągiem) do Wrocławia i z powrotem, przeczytałem Grę Endera - Orsona Scotta Carda. Wcześniej miałem do czyenienia jedynie z Glizdawcami Carda, jednak chyba w ramach przypomnienia przeczytam sobie jeszcze raz.
Się dziwię, co taki poddenerwowany chodzę, a to chyba wina zbyt mocnej porannej Robusty (indonezyjskiej IIRC).
btw: wrócił do życia gim.org.pl, może jeszcze dziś pojawi się tam krótkie podsumowanie na temat błędów jakie popełniłem przy pisaniu unpackera do Upack'a.
Wróciłem właśnie z Wrocławia, gdzie spędziłem cztery, jak dotąd - najcudowniejsze, dni wakacji.
Krótki odpoczynek od stresu, nerwów, problemów, normalnej zwyczajności i nudnej, przytłaczającej rzeczywistości codzienności.
Jeżeli chodzi o sam Wrocław, a konkretniej rynek we Wrocławiu, to nie wywołuje na mnie takiego wrażenia jak ten w Krakowie, czy Toruniu. Żeby uprzedzić pytania, nie niestety nie byłem w Ostrowie Tumskim.
Z=0
C=132
D=148
E=165
F=176
G=198
A=220
H=247
C1=264
D1=297
E1=330
F1=352
G1=396
A1=440
H1=495
z="$D $D $G $G $A $A $G $Z $F $F $E $E $D $D $C"
for i in $z
do
xset b 10 $i 100
echo -ne ".\007"
sleep 0.1
done
echo
nasz projekt dostał zaliczenie, nie jest to nic specjalnego, ale mam nadzieję, że popracujemy nad tym jeszcze, tak, żeby był sensowny i przydatny. efekty można zobaczyć, na serwerze, na którym miejsca użyczył nam Leszek 'leafnode' Krupiński. jak komuś się uda skompilować to gratulację, jak ktoś chce mieć jakiś użytek z synchronizacji, to mogę założyć konto i podać adres serwera. a no i najważniejsze, zaczęły się juwenalia w toruniu, dzisiaj jako gwiazda wieczoru grał Hunter, a później miał grać jakiś zespół z Austrii 'SO I SIN' czy jakoś tak, ale nie doczekałem, zimno, a skakać się za bardzo nie dało, bo od razu usta pełne piachu, pozatym nie powiedziałbym, że to 'moje klimaty'. tyle.
** Toruńska policja ujęła na terenie miasteczka uniwersyteckiego na Bielanach dwie osoby podejrzane o spowodowanie wczorajszego paraliżu naszej Uczelni fałszywym alarmem bombowym. *Jak podaje rzecznik toruńskiej policji Lilianna Kruś-Kwiatkowska - mężczyżni mają po 26 lat i *nie są studentami UMK*, lecz pracownikami budowlanymi. Sprawcom grozi kara aresztu i grzywny oraz pokrycie kosztów operacji-ewakuacji studentów i pracowników UMK w Toruniu i Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy.
$ ssh ultra Last login: Mon Oct 24 11:06:18 2005 from xxx.xxx.xxx.xxx Konto zostalo zablokowane z powodu naruszenia zasad bezpieczenstwa. Prosze zglosic sie do pokoju 322. Connection to ultra closed.
wkleił z PAPu farfocel na apcohu. Hurra, to może teraz każdy będzie mógł nieumyślnie zataić?"Włodzimierz Cimoszewicz nieumyślnie zataił w oświadczeniach majątkowych posiadanie akcji PKN Orlen i BMC, wobec czego nie można mówić o przestępstwie - uznała Prokuratura Okręgowa w Warszawie i umorzyła śledztwo w tej sprawie. Umorzono też śledztwo w sprawie rzekomego składania przez Cimoszewicza fałszywych zeznań przed sejmową komisją śledczą. "
180008 <Corey> to jak, jedziesz? :) 180024 <GiM> jestem totalnie spłukany, a jeszcze nawet mam długi ;] 180033 <GiM> [spoore długi ;>] 180038 <Corey> tak to jest jak sie cpa;] 180040 <GiM> ;D
|