Pochodzę z Oświęcimia, więc chcąc nie chcąc, wiem kim był Witold Pilecki (ulica zaraz przy muzeum nosi jego imię).
Tak w skrócie. Witold Pilecki dał się dobrowolnie złapać w łapance na ulicach Warszawy i trafił do K.L. Auschwitz. Był jednym z pierwszych więźniów, przekazał pierwsze wojskowe meldunki (były to jedne z pierwszych dowodów, że obozy są obozami koncentracyjnymi a nie obozami pracy) oraz szczegółowy raporty na temat K.L. Auschwitz dowódcom AK. Zorganizował ruch oporu wewnątrz obozu. Namawiał do zbrojnej napaści na obóz siłami AK. Zorganizował udaną ucieczkę z obozu.
Po przejęciu władzy przez komunistów był torturowany, osądzony, skazany i zgładzony (Pileckiego cechowało antykomunistyczne nastawienie).
Władze komunistyczne uczyniły z późniejszego premiera Cyrankiewicza (również więźnia obozu w Auschwitz) bohatera i jemu przypisywały stworzenie ruchu oporu.
Na 40 lat słuch o Pileckim zaginął, sam Cyrankiewicz blokował próby rehabilitacji ojca przez jego córkę. Rehabilitacja Pileckiego nastąpiła w 1990 (Cyrankiewicz zmarł w 1989).
Cały wpis jest spowodowany tym, że media nagle sobie 'przypomniały', że żył taki człowiek. Żołnierz, bohater i patriota.
Mimo, że rehabilitacja miała miejsce w 1990, przez czas rządów ex-prezydenta K. media nie zrobiły nic, by przywrócić dobre imię rotmistrza Pileckiego...
OT: Miałem małą przerwę i będe się starał nadrobić zaległości we wpisach.
A i nie cierpię, kiedy młodzi ludzie, którzy najczęściej nie mają pojęcia o minionych czasach, wypowiadają się, 'jak to dobrze było w komunie'.
Jeszcze gorsze, że nasz obecny Jedyny i Słuszny zmierza w podobnym kierunku...
gim.org.pl is down






