Słyszę go. Stoi pod drzwiami. Skrada się.
Widzę jak przedostaje się pod drzwiami, a ja nie mogę się ruszyć, przykuty do łóżka. Zniewolony. To on nie pozwala mi się podnieść.
Widzę go, jak zajmuje kolejne centymetry sześcienne pokoju. MOJEGO pokoju. Jak on śmie?! Wygląda jak mgła w kolorze brudnego mleka. Gęsta mgła, gęsta jak wczorajszy jogurt. Leżę sam. Samotny i opuszczony, na łózku, razem z łóżkiem stanowimy ostatni bastion, który postanowił się mu oprzeć.
Nikt nie usłyszy mego bezgłośnego krzyku, nie mogę krzyczeć, dusze się.
Zbliża się powoli i uciska każdy kawałek mojego ciała. On, DYM. Dym papierosów. Nie pozwala mi wstać, nie pozwala oddychać, nie pozwala racjonalnie myśleć, wypełnia całą dostępną przestrzeń. Nie mogę się wydostać. Nie zbliżaj się! AAAhhh...
gim.org.pl is down






