- Na początek oczywiście nie zdziwiło mnie, że nie mogę użyć Opery, której używam, tylko zostałem zmuszony do FF (podobnie było, z Google Calendar, a gmail też inaczej [czyt: gorzej] działa w Operze niż w FF).
- Fajną rzeczą jest możliwość współdzielenia arkusza, zarówno do edycji jak i tylko do oglądania (podobny feature jest w GCalu), oczywiście zarówno do edycji jak i do oglądania, możemy udostępnić tylko osobom, które posiadają gmailowe konta (ktoś jeszcze nie posiada? ;-)), w związku z czym trochę nie rozumiem, po co pytanie o adres e-mail, zamiast samego loginu :-).
- Jeżeli zezwolimy na edycję naszego arkuszu, to zmiany widać w trybie rzeczywistym (tak! testowałem i bardzo fajnie to wygląda, oczywiście pomijam czas związany z transmisją), do tego widać listę osób, które pracują nad kalendarzem i po prawej mamy także okienko do chat-owania z nimi. Podobnie jak ktoś wyłączy okienko pracy nad arkuszem, także widać to od razu.
- Oczywiście osoba której damy możliwość edycji arkuszu NIE staje się jej właścicielem, arkusz jest cały czas w naszej przestrzeni, w każdej chwili możemy zabrać możliwość edycji.
- Regułą staje się, że w aplikacjach googlowych możemy używać klawiszy, i tak, możemy zmieniać arkusz po prostu pisząc i zatwierdzając zmiany enterem.
- Jeżeli chcemy by po zatwierdzeniu kursor nie przechodził w dół, lecz w prawo, wystarczy myszą, lub kursorami z naciśniętym shiftem zaznaczyć wiersz
- Jeżeli zaznaczymy obszar prostokątny, po zatwierdzeniu kursor najpierw przechodzi w dół, a jeśli dojdzie do dolnej krawędzi zaznaczenia, przechodzi o kolumnę w bok, do góry (chyba oczywiste i intuicyjne).
- Google Spreadsheets posiada ponoć możliwość importowania z plików csv i xls.
- Ponieważ nie miałem pod ręką nigdzie pliku xls, postanowiłem wygenerować sobie prostego csv o tak:
for i in `seq 1 100`; do for j in `seq 1 100`; do echo -n "$(( j * i ));"; done; echo ""; done >plik.csvi tu pierwsze moje zdziwienie, jestem przyzwyczajony do ';' jako znaku oddzielającego a GS uznaje ',', by zaimportować, wystarczy dać Open Spreadsheet [u góry] następnie wybrać plik lokalny [browse], google napisze nam bądź nie, że succesfully imported i można będzie sobie kliknąć na open now. - Na początku tak naprawdę próbowałem zaimportować plik 1000x1000 [sic! 6M], jednak nie udało się to
- Po testach okazało się, że jeżeli spróbujemy zaimportować plik > około 150x150 google wyświetli komunikat, że plik jest zbyt duży
- Co ciekawe, google czasem wypisuje 'It seems file is too large', a czasem [dla większych niż 200x200] po prostu File too large
- Niestety przy próbie zaimportowania owego pliku 1000x1000, nie dostałem, żadnego komunikatu i z braku cierpliwości dałem Cancel
- Spróbowałem także przetestować kolumnę o długości 10000, poszło OK, oraz wiersz o długości 10000 i o dziwo dostałem File too large, albo dla mniejszych plików, 'Document contains too many columns', maksymalna liczba kolumn zawiera się gdzieś pomiędzy 250 a 270, dokładnie nie sprawdzałem [250 udało mi się zaimportować, 270 już nie]
- Jedna wkurzająca rzecz, jeżeli w menu Open Spreadsheet google wyświetli nam komunikat, nie zamyka on tego menu, jednak ponowna próba z 'Browse' najczęściej nie zadziała, trzeba więc Cancel i Open Spreadsheet raz jeszcze
- Ponieważ nie miałem pod ręką nigdzie pliku xls, postanowiłem wygenerować sobie prostego csv o tak:
- Kasowanie arkusza i zmiana nazwy są dostępne w menu File, jest to przydatne, gdzż od razu przy importowaniu nie ma możliwości zmiany nazwy. W menu file są też takie rzeczy jak Upload new version, nadpisuje nasz arkusz, arkuszem z dysku, Get HTML, pokazuje HTML'a który teoretycznie powinien się nadawać do druku, Download as .xls as .csv, możliwość eksportu do xls oraz csv
- GS brakuje jednego dla mnie przynajmniej ważnego ficzera, mianowicie auto-wypełniania, w Excelu wystarczy najczęściej wypełnić zawartość dwóch pól następnie zaznaczyć je i przeciągnąć odpowiednio.
- GS brakuje oczywiście obsługi makr i grafów, ale w helpie można wyczytać, że pracują nad tym!
Tyle ode mnie, wczoraj jeszcze tesotwałem sobie Picasę dla Linuxa, ale o tym może innym razem...
gim.org.pl is down






