[GiM logo] gim.org.pl is down || odświeżony jogger (v.0.4) GiMa

Jak wiadomo, google udostępniło do testowania swoją nową usługę, czyli Google spreadsheets. Postanowiłem więc potestować, co i jak...

  1. Na początek oczywiście nie zdziwiło mnie, że nie mogę użyć Opery, której używam, tylko zostałem zmuszony do FF (podobnie było, z Google Calendar, a gmail też inaczej [czyt: gorzej] działa w Operze niż w FF).
  2. Fajną rzeczą jest możliwość współdzielenia arkusza, zarówno do edycji jak i tylko do oglądania (podobny feature jest w GCalu), oczywiście zarówno do edycji jak i do oglądania, możemy udostępnić tylko osobom, które posiadają gmailowe konta (ktoś jeszcze nie posiada? ;-)), w związku z czym trochę nie rozumiem, po co pytanie o adres e-mail, zamiast samego loginu :-).
  3. Jeżeli zezwolimy na edycję naszego arkuszu, to zmiany widać w trybie rzeczywistym (tak! testowałem i bardzo fajnie to wygląda, oczywiście pomijam czas związany z transmisją), do tego widać listę osób, które pracują nad kalendarzem i po prawej mamy także okienko do chat-owania z nimi. Podobnie jak ktoś wyłączy okienko pracy nad arkuszem, także widać to od razu.
  4. Oczywiście osoba której damy możliwość edycji arkuszu NIE staje się jej właścicielem, arkusz jest cały czas w naszej przestrzeni, w każdej chwili możemy zabrać możliwość edycji.
  5. Regułą staje się, że w aplikacjach googlowych możemy używać klawiszy, i tak, możemy zmieniać arkusz po prostu pisząc i zatwierdzając zmiany enterem.
  6. Jeżeli chcemy by po zatwierdzeniu kursor nie przechodził w dół, lecz w prawo, wystarczy myszą, lub kursorami z naciśniętym shiftem zaznaczyć wiersz
  7. Jeżeli zaznaczymy obszar prostokątny, po zatwierdzeniu kursor najpierw przechodzi w dół, a jeśli dojdzie do dolnej krawędzi zaznaczenia, przechodzi o kolumnę w bok, do góry (chyba oczywiste i intuicyjne).
  8. Google Spreadsheets posiada ponoć możliwość importowania z plików csv i xls.
    1. Ponieważ nie miałem pod ręką nigdzie pliku xls, postanowiłem wygenerować sobie prostego csv o tak:
        for i in `seq 1 100`; do
          for j in `seq 1 100`; do echo -n "$(( j * i ));"; done;
        echo ""; done >plik.csv
        
      i tu pierwsze moje zdziwienie, jestem przyzwyczajony do ';' jako znaku oddzielającego a GS uznaje ',', by zaimportować, wystarczy dać Open Spreadsheet [u góry] następnie wybrać plik lokalny [browse], google napisze nam bądź nie, że succesfully imported i można będzie sobie kliknąć na open now.
    2. Na początku tak naprawdę próbowałem zaimportować plik 1000x1000 [sic! 6M], jednak nie udało się to
    3. Po testach okazało się, że jeżeli spróbujemy zaimportować plik > około 150x150 google wyświetli komunikat, że plik jest zbyt duży
    4. Co ciekawe, google czasem wypisuje 'It seems file is too large', a czasem [dla większych niż 200x200] po prostu File too large
    5. Niestety przy próbie zaimportowania owego pliku 1000x1000, nie dostałem, żadnego komunikatu i z braku cierpliwości dałem Cancel
    6. Spróbowałem także przetestować kolumnę o długości 10000, poszło OK, oraz wiersz o długości 10000 i o dziwo dostałem File too large, albo dla mniejszych plików, 'Document contains too many columns', maksymalna liczba kolumn zawiera się gdzieś pomiędzy 250 a 270, dokładnie nie sprawdzałem [250 udało mi się zaimportować, 270 już nie]
    7. Jedna wkurzająca rzecz, jeżeli w menu Open Spreadsheet google wyświetli nam komunikat, nie zamyka on tego menu, jednak ponowna próba z 'Browse' najczęściej nie zadziała, trzeba więc Cancel i Open Spreadsheet raz jeszcze
  9. Kasowanie arkusza i zmiana nazwy są dostępne w menu File, jest to przydatne, gdzż od razu przy importowaniu nie ma możliwości zmiany nazwy. W menu file są też takie rzeczy jak Upload new version, nadpisuje nasz arkusz, arkuszem z dysku, Get HTML, pokazuje HTML'a który teoretycznie powinien się nadawać do druku, Download as .xls as .csv, możliwość eksportu do xls oraz csv
  10. GS brakuje jednego dla mnie przynajmniej ważnego ficzera, mianowicie auto-wypełniania, w Excelu wystarczy najczęściej wypełnić zawartość dwóch pól następnie zaznaczyć je i przeciągnąć odpowiednio.
  11. GS brakuje oczywiście obsługi makr i grafów, ale w helpie można wyczytać, że pracują nad tym!
Jeszcze słowo komentarza. Póki co GS brakuje https'a, także teoretycznie można by podsłuchiwać przesyłane dane (jeszcze nie próbowałem), co moim zdaniem zmniejsza możliwości jego zastosowania. Druga rzecz, osobiście bałbym się przechowywać istotnych czy osobistych informacji w firmie, która bądź co bądź słynie z najlepszej (?) wyszukiwarki internetowej... (podobny mam stosunek jeśli chodzi o gmail czy gCal)

Tyle ode mnie, wczoraj jeszcze tesotwałem sobie Picasę dla Linuxa, ale o tym może innym razem...
catz: [go.ogle]
dnia środa, 07 czerwiec 2006, 114731 by Michał 'GiM' Spadliński

Komentarze:

Proszę wpisy pisane po angielsku komentować również w tym języku.

Czego byś się bał?

Ich nie obchodzi szaraczek z Polandu.

dnia środa, 07 czerwiec 2006, 115737 by sznik

Myślisz, że tylko ja?
Na pewno znajdą się tacy, którzy będą chcieli z tego korzystać...

dnia środa, 07 czerwiec 2006, 115953 by GiM

a, jeszcze jedna rzecz od piko, CSV - Coma separated ;>
moje przyzwyczajenie do ';' wynika stąd, że z takimi głównie pracowałem.

dnia piątek, 09 czerwiec 2006, 125500 by GiM

..tożsamość..:
..meritum..:
..lokum..:
Wpisz kod:code